Został tydzień do wyjazdu na wakacje, wiedziałam,że przez jakiś czas się nie zobaczymy, dlatego chciałam spędzić z Nim jak najwięcej czasu. Nie zawsze mieliśmy okazję się spotkać, bo każde z nas żyje własnym życiem, jednak pozostawały nam długie o tej porze roku ciepłe wieczory. Wzięłam do ręki telefon, zastanowiłam się chwilę i zadzwoniłam. Długi sygnał oczekiwania przyprawiał mnie o niepokój, chociaż sama nie wiem dlaczego. Mijały sekundy, które według mojego zegara były minutami. Dosyć długimi minutami. Kiedy miałam wcisnąć czerwoną słuchawkę odezwał się cichy, słodki głos.
-Cześć misiu..
-Cześć ,coś się stało? Mówisz bardzo cicho.
-Nic, zobaczymy się dzisiaj?
Nie wiedział,że właśnie po to do niego dzwonię. Może to i lepiej. Bardzo się ucieszyłam ,że spytał o to pierwszy. Uwielbiałam się z nim widywać, spędzać czas, słuchać go, wygłupiać się. Lubiłam jego zadziorne zaczepki. Kochałam w nim wszystko,bez wyjątku. Charakter, wygląd, to w jaki sposób mówi i odnosi się do mnie, to jak na mnie patrzy.
K L A U D I ASłuchajcie, serdecznie zapraszam was do czytania naszego bloga. Staram się go ulepszać, na razie nie mam weny, ale obiecuję, że coraz więcej będzie się na nim działo. Będę starała się go ciągle aktualizować. Mam nadzieję, że będzie wam się go miło czytało!
-Cześć misiu..
-Cześć ,coś się stało? Mówisz bardzo cicho.
-Nic, zobaczymy się dzisiaj?
Nie wiedział,że właśnie po to do niego dzwonię. Może to i lepiej. Bardzo się ucieszyłam ,że spytał o to pierwszy. Uwielbiałam się z nim widywać, spędzać czas, słuchać go, wygłupiać się. Lubiłam jego zadziorne zaczepki. Kochałam w nim wszystko,bez wyjątku. Charakter, wygląd, to w jaki sposób mówi i odnosi się do mnie, to jak na mnie patrzy.
-O której?
-Haha, wiedziałem, że będziesz chciała się spotkać. Przyjadę do ciebie o 19.
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, potem się rozłączyłam. Usiadłam na drewnianej ławce i spoglądając kątem oka na zegarek dostrzegłam, że do naszego spotkania zostało już tylko 20 minut. Weszłam do swojego pokoju, włączyłam muzykę i siedziałam myśląc o Nim, o mnie, a właściwie o Nas. Byłam szczęśliwa, wreszcie. Długo czekałam na to ,aż się ułoży, dużo włożyłam w to serca i poświęcenia. Chciałam z nim o tym porozmawiać, ale po co rozdrapywać stare rany, skoro już było dobrze. Wtedy w drzwiach mojego pokoju stanął On. Nawet nie widziałam kiedy przyszedł. Jego oczy mówiły same za siebie. Uwielbiałam jak tak na mnie parzył, widziałam wtedy, że mnie kocha nawet tego nie okazując. Podeszłam i przytuliłam go. Wziął mnie na ręce.
-Tęskniłem za Tobą misiu -wyszeptał.
Kiedy on tak mówił moje serce biło do nieprzytomności. Nie odezwałam się, moja cisza tylko oznaczała,że ja równie mocno ,mimo iż widziałam go dwa dni temu.
-Idziemy na spacer? -zaproponowałam,
Było już dosyć chłodno i robiło się ciemno, co było dziwne jak na tą porę roku. Poszliśmy oczywiście tam gdzie zawsze, gdzie nikt nas nie szukał i świat dla nas nie istniał. Otaczały nas tylko drzewa, gdzieś dalej słychać było szum wiatru. Usiedliśmy sobie na starej ławeczce wędkarskiej, która stała tam odkąd pamiętam, od zawsze. Była tam dla Nas. Zachodzące słońce odbijało się w dużym stawie naprzeciwko nas.
Usiadłam mu na kolanach.
-Chciałeś o czymś pogadać?- spytałam
-Czemu pytasz? Raczej nie..A ty?
Bardzo chciałam porozmawiać o tym co zdarzyło się miedzy nami,ale to by tylko pogorszyło sytuację, która z biegiem czasu stawała się coraz lepsza.
-No ja..to znaczy ja nie.
Spojrzałam się w bok na ścieżkę która prowadziła do ślicznej,zielonej chatki gdzieś w lesie. Kiedyś przyjeżdżała tam rodzina z dziećmi, ale już długo nikogo tam nie było. Odwrócił moją głowę i spojrzał się na mnie.
-Przecież widzę, że coś jest nie tak.
-Wszystko w porządku, naprawdę , mogę Ci tylko powiedzieć, że każdego dnia jest coraz lepiej...Dzięki Tobie,wiesz?
W tym momencie mnie pocałował, nie potrzebowałam słów żeby to zrozumieć. Po prostu od jakiegoś czasu patrzyłam na świat jego oczami. Przytuliłam go. Uwielbiałam to robić,zawsze potem czułam zapach jego perfum na mojej bluzie. Złapałam go za rękę
-Idziemy?
Dał mi buziaka w usta i przez cała drogę szliśmy śmiejąc się i wygłupiając. Nie mieliśmy dziś zbyt dużo czasu, ale kiedy już się żegnaliśmy ja tęskniłam. Kiedy zostałam już sama uśmiechnęłam się sama do siebie i zrozumiałam, że tego chłopaka kocham nad życie, nad wszystko.
-Haha, wiedziałem, że będziesz chciała się spotkać. Przyjadę do ciebie o 19.
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, potem się rozłączyłam. Usiadłam na drewnianej ławce i spoglądając kątem oka na zegarek dostrzegłam, że do naszego spotkania zostało już tylko 20 minut. Weszłam do swojego pokoju, włączyłam muzykę i siedziałam myśląc o Nim, o mnie, a właściwie o Nas. Byłam szczęśliwa, wreszcie. Długo czekałam na to ,aż się ułoży, dużo włożyłam w to serca i poświęcenia. Chciałam z nim o tym porozmawiać, ale po co rozdrapywać stare rany, skoro już było dobrze. Wtedy w drzwiach mojego pokoju stanął On. Nawet nie widziałam kiedy przyszedł. Jego oczy mówiły same za siebie. Uwielbiałam jak tak na mnie parzył, widziałam wtedy, że mnie kocha nawet tego nie okazując. Podeszłam i przytuliłam go. Wziął mnie na ręce.
-Tęskniłem za Tobą misiu -wyszeptał.
Kiedy on tak mówił moje serce biło do nieprzytomności. Nie odezwałam się, moja cisza tylko oznaczała,że ja równie mocno ,mimo iż widziałam go dwa dni temu.
-Idziemy na spacer? -zaproponowałam,
Było już dosyć chłodno i robiło się ciemno, co było dziwne jak na tą porę roku. Poszliśmy oczywiście tam gdzie zawsze, gdzie nikt nas nie szukał i świat dla nas nie istniał. Otaczały nas tylko drzewa, gdzieś dalej słychać było szum wiatru. Usiedliśmy sobie na starej ławeczce wędkarskiej, która stała tam odkąd pamiętam, od zawsze. Była tam dla Nas. Zachodzące słońce odbijało się w dużym stawie naprzeciwko nas.
Usiadłam mu na kolanach.
-Chciałeś o czymś pogadać?- spytałam
-Czemu pytasz? Raczej nie..A ty?
Bardzo chciałam porozmawiać o tym co zdarzyło się miedzy nami,ale to by tylko pogorszyło sytuację, która z biegiem czasu stawała się coraz lepsza.
-No ja..to znaczy ja nie.
Spojrzałam się w bok na ścieżkę która prowadziła do ślicznej,zielonej chatki gdzieś w lesie. Kiedyś przyjeżdżała tam rodzina z dziećmi, ale już długo nikogo tam nie było. Odwrócił moją głowę i spojrzał się na mnie.
-Przecież widzę, że coś jest nie tak.
-Wszystko w porządku, naprawdę , mogę Ci tylko powiedzieć, że każdego dnia jest coraz lepiej...Dzięki Tobie,wiesz?
W tym momencie mnie pocałował, nie potrzebowałam słów żeby to zrozumieć. Po prostu od jakiegoś czasu patrzyłam na świat jego oczami. Przytuliłam go. Uwielbiałam to robić,zawsze potem czułam zapach jego perfum na mojej bluzie. Złapałam go za rękę
-Idziemy?
Dał mi buziaka w usta i przez cała drogę szliśmy śmiejąc się i wygłupiając. Nie mieliśmy dziś zbyt dużo czasu, ale kiedy już się żegnaliśmy ja tęskniłam. Kiedy zostałam już sama uśmiechnęłam się sama do siebie i zrozumiałam, że tego chłopaka kocham nad życie, nad wszystko.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz