Liceum.
Kolejny etap. Nowa klasa, nowi ludzie. Jedyne czego dotąd się nauczyłam to to, że nie można oceniać książki po okładce. Na pierwszym spotkaniu klasowym jeszcze w wakacje myślałam MATKO CI LUDZIE SĄ DZIWNI. Ale teraz jest zupełnie inaczej. Co prawda wszyscy myślą, że jestem szarą myszką... i niech tak zostanie ;) Znalazłam chyba już swoje "miejsce w szeregu". Oceny są nie najgorsze (mogłyby być lepsze, ale komu by sie chciało). Nauczyciele są tak wyluzowani, że ja się zdziwiłam, Ty nic nie musisz, bo uczysz sie dla siebie, nie przychodzisz na lekcje- twój problem, nie masz pracy domowej- twój problem, to TY piszesz maturę i to właśnie TWOJA wiedza z lekcji będzie sprawdzana. A przynajmniej ja to tak odbieram.
Profil to też jest osobna sprawa. Przez całe swe 16-letnie życie przez myśl mi nie przeszło że bd na biochemie. A tu co, jestem i jak na razie jest okej :)
Dziekuje za uwagę i buenas noches wszytskim :D
czwartek, 22 grudnia 2016
sobota, 17 września 2016
Nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek tu zajrzę, a co dopiero, że będę pisać..Z nudów chciałam sprawdzić co się tutaj dzieje, poczytać stare posty itd. I nagle trafiam na post Kasi, opisujący gimnazjum, wspomnienia, ludzi z którymi spędziłam pół życia, bo z niektórymi znałam się 10 lat. Z jednej strony cholernie nienawidziłam tej budy, na sam widok robiło mi się niedobrze, stosowałam różne wymówki żeby tam nie iść. Wtedy myślałam, że gimnazjum to najgorsze co mogło mnie spotkać.
Mamy wrzesień 2016 roku, uczę się w technikum na kierunku technik eksploatacji portów i terminali. Nowa szkoła jest okej, mam naprawdę wspaniałą klasę, świetnych nauczycieli, ktorzy potrafią mnie zainteresować swoim przedmiotem. Ogólnie to nie ma co narzekać. Nie miałam do tej pory głębszych rozkmin i nie myślałam o gimnazjum, ponieważ wrzesień jest dosyć zabiegany. Zanim się obejrzałam, połowa miesiąca minęła. Wakacje też były dość pracowite, ciągle coś się działo, przez myśl mi nie przeleciało, że mogę tęsknić za gimnazjum. Tak, otwarcie przyznaję się, że chętnie wróciłabym tam i powtórzyła ostatnią klasą, jeszcze raz, z tymi samymi ludźmi. Uświadomiłam sobie właśnie, że najlepsze lata do tej pory w moim życiu właśnie minęły. Ostatnia klasa to była świadomość, że to już koniec, że za kilka miesięcy się pożegnamy, każde pójdzie w swoją stronę. Wszystko co tam się wydarzyło zostawiło jakiś ślad w moim sercu :) przygotowania do balu, zajęcia dodatkowe z języka, na które nie chcieliśmy chodzić, a co do czego, 18 osób siedziało i przez półtorej godziny płakało ze śmiechu, spisywanie 20 zadań w ciągu 10-minutowej przerwy w jednej kabinie w 7 osób, przyjaźnie z osobami, którym teraz mówimy tylko cześć.
Jestem realistką. To co było już nie wróci, nigdy, ale wspomnień, które stamtąd wyniosłam, nie zabierze mi nikt. Nigdzie nie będzie już tak jak tam.
Mamy wrzesień 2016 roku, uczę się w technikum na kierunku technik eksploatacji portów i terminali. Nowa szkoła jest okej, mam naprawdę wspaniałą klasę, świetnych nauczycieli, ktorzy potrafią mnie zainteresować swoim przedmiotem. Ogólnie to nie ma co narzekać. Nie miałam do tej pory głębszych rozkmin i nie myślałam o gimnazjum, ponieważ wrzesień jest dosyć zabiegany. Zanim się obejrzałam, połowa miesiąca minęła. Wakacje też były dość pracowite, ciągle coś się działo, przez myśl mi nie przeleciało, że mogę tęsknić za gimnazjum. Tak, otwarcie przyznaję się, że chętnie wróciłabym tam i powtórzyła ostatnią klasą, jeszcze raz, z tymi samymi ludźmi. Uświadomiłam sobie właśnie, że najlepsze lata do tej pory w moim życiu właśnie minęły. Ostatnia klasa to była świadomość, że to już koniec, że za kilka miesięcy się pożegnamy, każde pójdzie w swoją stronę. Wszystko co tam się wydarzyło zostawiło jakiś ślad w moim sercu :) przygotowania do balu, zajęcia dodatkowe z języka, na które nie chcieliśmy chodzić, a co do czego, 18 osób siedziało i przez półtorej godziny płakało ze śmiechu, spisywanie 20 zadań w ciągu 10-minutowej przerwy w jednej kabinie w 7 osób, przyjaźnie z osobami, którym teraz mówimy tylko cześć.
Jestem realistką. To co było już nie wróci, nigdy, ale wspomnień, które stamtąd wyniosłam, nie zabierze mi nikt. Nigdzie nie będzie już tak jak tam.
wtorek, 16 sierpnia 2016
Całe 14 dni...
To może zabrzmieć dziwnie, ale chcę już do szkoły.
A skoro już zaczynam temat szkoły to mam taką prośbę. Ludzie, którzy są już blisko ukończenia szkoły, nawet jeśli jest to podstawówka czy gimnazjum, wykorzystujcie jak najlepiej ten czas. Ja wiem, rozumiem, że za każdym razem wszyscy zawracają Wam za przeproszeniem... pupcię XD że egzamin, że trzeba się uczyć i jednym słowem jest ZAPIERDZIEL, ale jak dla mnie to to jest właśnie najlepszy moment. Kiedy siedzisz do późna w szkole, potem idziesz z przyjaciółmi na powiedzmy Zumbę (osobiście polecam) i wracasz do domu, i czujesz się jak po ćwiczeniach na poligonie wojskowym to jednak masz tę satysfakcję, że przeżyłeś ten dzień jak najproduktywniej.
Przejdźmy jeszcze do tematu znajomych, klasy itd.
Wiadomo, przyjaciele (o ile są prawdziwi) to zostaną. Znajomych i klasę zmienisz. Ale uwierz, że klasę czy całą resztę doceniasz dopiero w ostatnim miechu szkoły i w wakacje. Teraz coraz częściej spotykam ludzi z mojego rocznika. Zupełnie przypadkowo. I za każdym prawie razem sie zastanawiałam "Jak to sie stało, że gadaliśmy raz na ruski rok?!". Tak samo na balu gimnazjalnym. Przez caluśkie gimnazjum wszyscy byli podzieleni.
Ale na balu...
Kogo tu oszukiwać. Było tak samo XD
Ale mega mi sie podobało :D
Podsumowując. Im mniej wakacji zostaje, tym bardziej zaczynam się cykać. I znowu ta kwestia "caluśkie gimnazjum" było jedną wielką passą mego wkurzenia, okropieństw i wgl wolałabym żeby to nigdy sie nie powtórzyło, ale z drugiej strony szkoda by było stracić te wszystkie chwile z przyjaciółmi, znajomymi...
Teraz np. za każdym razem kiedy usłyszę "Nie płacz Ewka" to przypominają mi sie wszystkie rozwalające sytuacje, wszystkie akcje, święta, Wigilie, wycieczki, pisanie walentynek z wierszykiem "Na górze róże, na dole krówki, niech Pani nie robi kolejnej kartkówki", wszystkie teksty nauczycieli, które używane są do dziś (dobra przyznać się, każdy teraz będzie mówił MALYNY XDD) . Szczerze? Nie żałuję żadnych zajęć dodatkowych, bo przecież to co się działo przed, po i w trakcie nadawałoby się do kolejnego odcinka "Szkoły" czy "Trudnych spraw".
To chyba na tyle. Tak wiem. Ale troche mi sie zebrało na wspominki. Do zobaczenia. Pewnie już jako uczennica liceum.
A skoro już zaczynam temat szkoły to mam taką prośbę. Ludzie, którzy są już blisko ukończenia szkoły, nawet jeśli jest to podstawówka czy gimnazjum, wykorzystujcie jak najlepiej ten czas. Ja wiem, rozumiem, że za każdym razem wszyscy zawracają Wam za przeproszeniem... pupcię XD że egzamin, że trzeba się uczyć i jednym słowem jest ZAPIERDZIEL, ale jak dla mnie to to jest właśnie najlepszy moment. Kiedy siedzisz do późna w szkole, potem idziesz z przyjaciółmi na powiedzmy Zumbę (osobiście polecam) i wracasz do domu, i czujesz się jak po ćwiczeniach na poligonie wojskowym to jednak masz tę satysfakcję, że przeżyłeś ten dzień jak najproduktywniej.
Przejdźmy jeszcze do tematu znajomych, klasy itd.
Wiadomo, przyjaciele (o ile są prawdziwi) to zostaną. Znajomych i klasę zmienisz. Ale uwierz, że klasę czy całą resztę doceniasz dopiero w ostatnim miechu szkoły i w wakacje. Teraz coraz częściej spotykam ludzi z mojego rocznika. Zupełnie przypadkowo. I za każdym prawie razem sie zastanawiałam "Jak to sie stało, że gadaliśmy raz na ruski rok?!". Tak samo na balu gimnazjalnym. Przez caluśkie gimnazjum wszyscy byli podzieleni.
Ale na balu...
Kogo tu oszukiwać. Było tak samo XD
Ale mega mi sie podobało :D
Podsumowując. Im mniej wakacji zostaje, tym bardziej zaczynam się cykać. I znowu ta kwestia "caluśkie gimnazjum" było jedną wielką passą mego wkurzenia, okropieństw i wgl wolałabym żeby to nigdy sie nie powtórzyło, ale z drugiej strony szkoda by było stracić te wszystkie chwile z przyjaciółmi, znajomymi...
Teraz np. za każdym razem kiedy usłyszę "Nie płacz Ewka" to przypominają mi sie wszystkie rozwalające sytuacje, wszystkie akcje, święta, Wigilie, wycieczki, pisanie walentynek z wierszykiem "Na górze róże, na dole krówki, niech Pani nie robi kolejnej kartkówki", wszystkie teksty nauczycieli, które używane są do dziś (dobra przyznać się, każdy teraz będzie mówił MALYNY XDD) . Szczerze? Nie żałuję żadnych zajęć dodatkowych, bo przecież to co się działo przed, po i w trakcie nadawałoby się do kolejnego odcinka "Szkoły" czy "Trudnych spraw".
To chyba na tyle. Tak wiem. Ale troche mi sie zebrało na wspominki. Do zobaczenia. Pewnie już jako uczennica liceum.
wtorek, 17 maja 2016
17052016!
Zupełnie nie czaję ludzi z mojej szkoły. Kiedy skumałam dziś, że już połowa maja za mną bardzo się ucieszyłam. Nie ma lepszej wiadomości, że za kilka miesięcy zostawię tą budę w cholerę i pójdę w nieznane. Nowa szkoła, nowi ludzie i znajomi, internat, wszystko od nowa. Od pierwszej klasy nienawidziłam tego gimnazjum. Nawet nie wiem dlaczego, po prostu. W sumie nigdy nie zależało mi, żeby ktokolwiek mnie tam lubił, ponieważ ja jestem sprawiedliwa, nienawidzę ich wszystkich tak samo. Grono osób, którym mówię "cześć" w szkole jest naprawdę niewielkie. Chyba tylko te osoby potrafię zaakceptować i mówiąc szczerze nawet je lubię. Niestety, przyglądając się niektórym ludziom nie wiem czy się śmiać czy płakać. Nie ocenia się książki po okładce, więc czasem niby przypadkiem z kimś pogadam, a odchodząc mam ochotę strzelić facepalma i powiedzieć głośne "ja pier*olę..Staram się nic nie odzywać, ponieważ moje zachowanie wisi na włosku, niepotrzebuję kolejnych uwag. Wstrzymam się do czerwca. Jestem szczęśliwa, że do szkoły średniej, którą wybrałam idę tylko ja. Będę utrzymywała kontakt z moją dobrą koleżanką z klasy i kilkoma znajomymi a resztę zobaczę czasem na mieście albo na imprezę, wystarczająco dużo. Od września będę mieszkała blisko mojej najlepszej przyjaciółki Darii i to jest największy plus tej szkoły. W końcu będziemy mogły się częściej widywać. OBY DO WAKACJI LUDZIE!
KLAUDIA
Zupełnie nie czaję ludzi z mojej szkoły. Kiedy skumałam dziś, że już połowa maja za mną bardzo się ucieszyłam. Nie ma lepszej wiadomości, że za kilka miesięcy zostawię tą budę w cholerę i pójdę w nieznane. Nowa szkoła, nowi ludzie i znajomi, internat, wszystko od nowa. Od pierwszej klasy nienawidziłam tego gimnazjum. Nawet nie wiem dlaczego, po prostu. W sumie nigdy nie zależało mi, żeby ktokolwiek mnie tam lubił, ponieważ ja jestem sprawiedliwa, nienawidzę ich wszystkich tak samo. Grono osób, którym mówię "cześć" w szkole jest naprawdę niewielkie. Chyba tylko te osoby potrafię zaakceptować i mówiąc szczerze nawet je lubię. Niestety, przyglądając się niektórym ludziom nie wiem czy się śmiać czy płakać. Nie ocenia się książki po okładce, więc czasem niby przypadkiem z kimś pogadam, a odchodząc mam ochotę strzelić facepalma i powiedzieć głośne "ja pier*olę..Staram się nic nie odzywać, ponieważ moje zachowanie wisi na włosku, niepotrzebuję kolejnych uwag. Wstrzymam się do czerwca. Jestem szczęśliwa, że do szkoły średniej, którą wybrałam idę tylko ja. Będę utrzymywała kontakt z moją dobrą koleżanką z klasy i kilkoma znajomymi a resztę zobaczę czasem na mieście albo na imprezę, wystarczająco dużo. Od września będę mieszkała blisko mojej najlepszej przyjaciółki Darii i to jest największy plus tej szkoły. W końcu będziemy mogły się częściej widywać. OBY DO WAKACJI LUDZIE!
KLAUDIA
Organizacja charytatywna.
Koniec roku już za ok. miesiąc co niezmiernie mnie raduje. Wybór szkoły juz tak nie stresuje. Sama nie czuje kiedy rymuje...
Do rzeczy...
Znasz to uczucie kiedy dajesz komuś spisać? Taaa kto tak nie miał. Z jednej strony +10 do poczucia że jesteś dobrym człowiekiem, -10 do pewności, że twój zeszyt wróci cały i zdrowy. Rozumiem dasz spisać raz, potem drugi a nawet trzeci ale to nadal jest W GRANICACH NORMALNOŚCI. Gorzej jak kolejny raz z rzędu pół klasy prosi o twoj zeszyt mówiąc że "cos pozmieniam i sie nie kapnie". Jak to kurde jest mozliwe, że ja dam radę napisać prawie wszystko, a cała reszta jakoś nie. Tyle że jestem na tyle głupia że dam (bez skojarzerń małe skurczybąki :D)bo przecież "będę dobrą koleżanką". Raz kiedyś rozwalił mnie tekst:
-Ej dasz mi spisać?
-Nie.
- Jesteś przeciez w samorządzie.
Nooo taaaak bo samorząd to organizacja charytatywna, która odwala całą czarną robotę.
Weźmy np. takie dzisiaj, jeden prosi o podręcznik (pozdrawiam Sułtanie :D), drugi o teksty źródłowe, kolejna o plan wydarzeń na polski, następna o wydrukowanie czegoś, polowa klasy o teksty źródłowe albo podr z historii.
W sumie moge przeżyc wszystko, tylko nie teksty. Nie po to siedziałam nocami i je robiłam żeby teraz je rozdawać na prawo i lewo.
Według mnie najlepszy układa jest wtedy, gdy robimy cos za coś. Ja ci wyśle podpunkty do charakterystyki, a ty mi pomożesz z chemią.
To na tyle. Kasia.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pozdrawiam tez Karolinę, która dała mi mega motywację do kolejnych postów :D
Dobra Kubę też. Ciesz się i raduj XD
Do rzeczy...
Znasz to uczucie kiedy dajesz komuś spisać? Taaa kto tak nie miał. Z jednej strony +10 do poczucia że jesteś dobrym człowiekiem, -10 do pewności, że twój zeszyt wróci cały i zdrowy. Rozumiem dasz spisać raz, potem drugi a nawet trzeci ale to nadal jest W GRANICACH NORMALNOŚCI. Gorzej jak kolejny raz z rzędu pół klasy prosi o twoj zeszyt mówiąc że "cos pozmieniam i sie nie kapnie". Jak to kurde jest mozliwe, że ja dam radę napisać prawie wszystko, a cała reszta jakoś nie. Tyle że jestem na tyle głupia że dam (bez skojarzerń małe skurczybąki :D)bo przecież "będę dobrą koleżanką". Raz kiedyś rozwalił mnie tekst:
-Ej dasz mi spisać?
-Nie.
- Jesteś przeciez w samorządzie.
Nooo taaaak bo samorząd to organizacja charytatywna, która odwala całą czarną robotę.
Weźmy np. takie dzisiaj, jeden prosi o podręcznik (pozdrawiam Sułtanie :D), drugi o teksty źródłowe, kolejna o plan wydarzeń na polski, następna o wydrukowanie czegoś, polowa klasy o teksty źródłowe albo podr z historii.
W sumie moge przeżyc wszystko, tylko nie teksty. Nie po to siedziałam nocami i je robiłam żeby teraz je rozdawać na prawo i lewo.
Według mnie najlepszy układa jest wtedy, gdy robimy cos za coś. Ja ci wyśle podpunkty do charakterystyki, a ty mi pomożesz z chemią.
To na tyle. Kasia.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pozdrawiam tez Karolinę, która dała mi mega motywację do kolejnych postów :D
Dobra Kubę też. Ciesz się i raduj XD
wtorek, 26 kwietnia 2016
26042016!
Czytałam sobie mojego ostatniego posta! Mimo że dodany zaledwie dwadzieścia dni temu czuję się jakby minęło kilka miesięcy. Od początku kwietnia wiele się pozmieniało. Czas wakacji zbliża się wielkimi krokami. Wszyscy zapewne jesteśmy szczęśliwi z tego powodu, jednak emocje muszą poczekać jeszcze chwilę, gdyż nauczyciele, mimo że jest po egzaminach nie dają nam żyć. Trzeba poprawić wszystkie gały z ostatniego półrocza, wziąć się ostro do roboty i wyczołgać z tej cholernej budy. Staram się być wyrozumiała i cierpliwa, bo przecież jak to mówią wszyscy "tego uczą nas w szkole". Nie powiem przecież, że chodzę do szkoły i wiem lepiej jak tam jest bo od razu zostanę zrównana z ziemią i zakopana w najbliższym lesie. Zaryzykuję. Jedyne czego mogłam nauczyć się od nauczycieli to obrabiania sobie nawzajem tyłka, chamstwa, nietolerancyjności i mówić "nie pyskuj, zamknij się" kiedy nie mam już argumentów na dalszy tok rozmowy. Bo jak to dowiedziałam się na ostatniej lekcji od nauczyciela angielskiego UWAGA GIMNAZJALIŚCI jesteście głąbami i niezależnie od tego jaką szkołę wybierzecie i tak będziecie zamiatać ulicę kiedy kochany sor W. będzie szedł do szkoły uczyć nasze dzieci. Nie mogłam powstrzymać się od riposty. Czy to czasem nie będzie tak, że zlikwidują gimnazja i nauczyciele, którzy zostaną bez pracy i środków do życia przestaną w końcu szydzić z ludzi zamiatających ulicę i sami pójdą sprzedawać hamburgery w ulicznych budkach. Niestety nie, bo do tego też trzeba mieć wykształcenie. A czego nauczyłam się od uczniów? Jak skręcić jointa. Wokół słyszę tylko krytykę na temat tego jaka młodzież jest zła, jak bezczelnie się zachowuje. A czy osoby, które nam to mówią to czasem nie te które nas wychowały? Pokolenie, z którego braliśmy przykład? Każdego dnia próbuję być pozytywnie nastawiona do życia. Mam wspaniałych przyjaciół, kochającego chłopaka, ludzi, z którymi zawsze mogę porozmawiać i się świetnie bawić. Niestety, dzięki wspaniałej szkole ochota na cokolwiek mija często zanim zdążę zdjąć kurtkę w szatni. Drodzy nauczyciele! Radzę w końcu zluzować gacie.
To na tyle mojego wykładu pt. "Dlaczego nauczyciele są beznadziejni"
cdn.
Klaudia
Czytałam sobie mojego ostatniego posta! Mimo że dodany zaledwie dwadzieścia dni temu czuję się jakby minęło kilka miesięcy. Od początku kwietnia wiele się pozmieniało. Czas wakacji zbliża się wielkimi krokami. Wszyscy zapewne jesteśmy szczęśliwi z tego powodu, jednak emocje muszą poczekać jeszcze chwilę, gdyż nauczyciele, mimo że jest po egzaminach nie dają nam żyć. Trzeba poprawić wszystkie gały z ostatniego półrocza, wziąć się ostro do roboty i wyczołgać z tej cholernej budy. Staram się być wyrozumiała i cierpliwa, bo przecież jak to mówią wszyscy "tego uczą nas w szkole". Nie powiem przecież, że chodzę do szkoły i wiem lepiej jak tam jest bo od razu zostanę zrównana z ziemią i zakopana w najbliższym lesie. Zaryzykuję. Jedyne czego mogłam nauczyć się od nauczycieli to obrabiania sobie nawzajem tyłka, chamstwa, nietolerancyjności i mówić "nie pyskuj, zamknij się" kiedy nie mam już argumentów na dalszy tok rozmowy. Bo jak to dowiedziałam się na ostatniej lekcji od nauczyciela angielskiego UWAGA GIMNAZJALIŚCI jesteście głąbami i niezależnie od tego jaką szkołę wybierzecie i tak będziecie zamiatać ulicę kiedy kochany sor W. będzie szedł do szkoły uczyć nasze dzieci. Nie mogłam powstrzymać się od riposty. Czy to czasem nie będzie tak, że zlikwidują gimnazja i nauczyciele, którzy zostaną bez pracy i środków do życia przestaną w końcu szydzić z ludzi zamiatających ulicę i sami pójdą sprzedawać hamburgery w ulicznych budkach. Niestety nie, bo do tego też trzeba mieć wykształcenie. A czego nauczyłam się od uczniów? Jak skręcić jointa. Wokół słyszę tylko krytykę na temat tego jaka młodzież jest zła, jak bezczelnie się zachowuje. A czy osoby, które nam to mówią to czasem nie te które nas wychowały? Pokolenie, z którego braliśmy przykład? Każdego dnia próbuję być pozytywnie nastawiona do życia. Mam wspaniałych przyjaciół, kochającego chłopaka, ludzi, z którymi zawsze mogę porozmawiać i się świetnie bawić. Niestety, dzięki wspaniałej szkole ochota na cokolwiek mija często zanim zdążę zdjąć kurtkę w szatni. Drodzy nauczyciele! Radzę w końcu zluzować gacie.
To na tyle mojego wykładu pt. "Dlaczego nauczyciele są beznadziejni"
cdn.
Klaudia
środa, 6 kwietnia 2016
Zdjęcia!
Można powiedzieć, że ostatnio polubiłam robić "artystyczne" zdjęcia. W wolnych chwilach wychodzę z domu i idę spacer z aparatem. Co prawda mój sprzęt nie jest najlepszy, daleko mu jeszcze do doskonałości dobrej lustrzanki czy coś w tym stylu. Planuję jednak, żeby w wakacje kupić sobie lepszy aparat,obiektyw. W tym poście chciałabym pokazać wam moje zdjęcia. One też nie są wystarczająco dobre i daleko im jeszcze do tego, tym bardziej, że mój aparat ma problem z łapaniem ostrości. W poprzednim poście dodałam wam link do mojego instagrama i facebooka. Zapraszajcie do znajomych i obserwujcie profil na ig! :)
Obejrzyjcie tylko kilka z nich.
Obejrzyjcie tylko kilka z nich.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





