Liceum.
Kolejny etap. Nowa klasa, nowi ludzie. Jedyne czego dotąd się nauczyłam to to, że nie można oceniać książki po okładce. Na pierwszym spotkaniu klasowym jeszcze w wakacje myślałam MATKO CI LUDZIE SĄ DZIWNI. Ale teraz jest zupełnie inaczej. Co prawda wszyscy myślą, że jestem szarą myszką... i niech tak zostanie ;) Znalazłam chyba już swoje "miejsce w szeregu". Oceny są nie najgorsze (mogłyby być lepsze, ale komu by sie chciało). Nauczyciele są tak wyluzowani, że ja się zdziwiłam, Ty nic nie musisz, bo uczysz sie dla siebie, nie przychodzisz na lekcje- twój problem, nie masz pracy domowej- twój problem, to TY piszesz maturę i to właśnie TWOJA wiedza z lekcji będzie sprawdzana. A przynajmniej ja to tak odbieram.
Profil to też jest osobna sprawa. Przez całe swe 16-letnie życie przez myśl mi nie przeszło że bd na biochemie. A tu co, jestem i jak na razie jest okej :)
Dziekuje za uwagę i buenas noches wszytskim :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz