Weszłam w ciemny , głęboki tunel , który prowadził na miejsce , gdzie byliśmy umówieni. ręce trzęsły mi się , a nogi chwiały pod wpływem stresu. Mój płytki oddech odbijał się echem w wąskim przejściu. Nade mną słyszałam cichy szum przejeżdżających aut. Przed sobą widziałam tylko jasne światło. Im bardziej zbliżałam się do wyjścia tym bardziej waliło mi serce. Wtedy jasne promienie oświetliły moją twarz i oślepiły mnie ,a wiatr rozwiał moje splątane włosy . Serce stanęło mi w piersi i rozsypało się na milion kawałków niedługo po tym jak je poskładałam. Zobaczyłam opartego go o stalową barierkę dzielącą trawnik z wysypaną czarnymi kamyczkami drogą. Słyszałam tylko świst wiatru co chwila przelatujący mi przez uszy i bicie tego co tam zostało, bo na pewno nie było to serce. Popatrzyłam ja jego brązowe włosy i chciałam powiedzieć "Cześć" , ale nie mogłam wydobyć z siebie nawet najprostszego dźwięku. Ruszyłam do przodu i wtedy on się odwrócił. Przez moje ciało znowu przeszedł prąd. Spojrzał mnie swoimi wielkimi oczami , kiedy stanęliśmy naprzeciwko siebie. Był tak blisko mnie , że czułam jego oddech na swoich polikach.Przytulił mnie tak mocno , że nie mogłam się wyrwać , albo nie chciałam. Nie potrafiłam się ruszyć, bo jego obecność sprawiała ,że coś przykuwało mnie do ziemi. Najpierw po poliku ,potem brodzie i lądując na moich ustach-to była łza.Nie próbowałam zrozumieć czy szczęścia, czy smutku ,czy żalu. Wszystkie uczucia pomieszały się we mnie. A kiedy usłyszałam jego słodki a zarazem chropowaty głos rozpłynęłam się . Czułam , że mdleję i otacza mnie tylko pustka.
-Przepraszam -odezwał się po jakimś czasie.
-Cześć-przemogłam się po chwili .
-Zrobisz to? -spytał nieco ciszej.
Stałam wtulona w niego i czułam na ramieniu jego oddech i ścisnęło mi gardło. Po dłuższej chwili oczekiwania dokończył , wiedząc , że z moich ust nie usłyszy żadnej odpowiedzi.
-Wybaczysz to? Nie chcę już tak.
W tym samym momencie pomyślałam , że kpi ze mnie. Od naszej kłótni nie odezwał się. Próbował przeprosić ,ale kiedy się rozłączyłam trzy miesiące temu nigdy już nie usłyszałam jego głosu.
Dokładnie piętnaście minut temu siedząc w fotelu i czytając kryminał ,z mojego telefonu wydobył się głuchy dźwięk. Wiedziałam , że to sms , ale nigdy bym nie pomyślała , że od niego.Bardziej spodziewałabym się ,że mamy najazd ufo.
-Mogę spróbować-powiedziałam po kilkuminutowym namyśle.
Za wszelką cenę grałam niedostępną i nieosiągalną , ale tak naprawdę chciałam ,żeby nigdy mnie juz nie puścił. Nagle moje luźno zwisające ręce znalazły się ja jego ciele i wtedy poczułam , że jego dłonie przesuwają się z pleców na biodra i delikatnie przysuwają mnie do niego , a usta przybliżają się coraz bliżej. Uderzyło mnie oszałamiające ciepło ,ale nie mogłam się temu oprzeć.Kiedy delikatnie przymknęłam oczy poczułam to za czym tęskniłam każdego dnia i każdej nocy ,To o czym myślałam pisząc sprawdzian z matematyki i to co powodowało , że płacze. Byłam pewna , że nigdy już to nie wróci, ale i tak bałam się zrobić pierwszy krok.
Do dopiero 1 część , jeśli chcecie więcej opowiadań tego typu napiszcie w komentarzu, jeśli jednak uważacie , że lepiej byłoby poruszyć inny temat to podawajcie swoje propozycję ;)
/klauds,
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz