niedziela, 22 lutego 2015

"Po czasie" part 2

Siedziałam blisko niego. Tak bardzo za tym tęskniłam. Nie widziałam go od miesięcy, ale czułam się jakby to co się zdarzyło nigdy nie miało miejsca, jakbyśmy się nigdy nie pokłócili.Znowu mogłam patrzeć w jego oczy i się w nich topić i nie próbowałam się pohamować...Przecież kiedy wychodziłam z domu ustaliłam plan i zasadę. On już miał nie być "moim" .Wystarczyło powiedzieć mu ,że nienawidzę go każdego dnia coraz bardziej ,za to ,że zostawił mnie w momencie kiedy najbardziej go potrzebowałam ,ale okazało się , że da się człowieka kochać i nienawidzić jednocześnie. Szybko jednak zaczęłam się gubić między "Błagam wróć" ,a "Wypieprzaj". On sprawiał jednak , że mózg nie mógł znaleźć porozumienia z sercem i obydwoje mieli inną wersję. Ta kochająca część mnie była w siódmym niebie i rozkoszowała się jego słowami, dotykiem,wyglądem..ta rozsądna jednak powtarzała ,iż jest już za późno ,że to jego wina,że jestem naiwna i że nadzieja to matka głupich. Wiatr targał gałęziami wielkiej brzozy i zrzucał jej liście wplątując je w moje włosy i nogi. Ciepłe jeszcze jesienne słońce raziło swoimi promieniami i muskało mój policzek. Siedząc koło niego zdałam sobie sprawę ile dla mnie znaczy i ile straciłam w ostatnim czasie. Jego prawa ręka powędrowała na moją brodę ,a lewa została na plecach, tam gdzie wcześniej. Znów się do mnie przybliżył. Patrzyłam na niego jak opętana. A moje oczy w ciągu godziny się uzależniły. Przysunął się lekko i delikatnie pocałował mnie w policzek.
-To były szczere przeprosiny , naprawdę...-wyszeptał smutno.
-Ale ja wiem..
-Właśnie nie. To co zrobiłem było bardzo nie fair w stosunku do ciebie i bardzo chciałem to odkręcić ,ale widzisz...to nie było takie proste.Nie uwierzysz mi jeśli ci to napiszę w wiadomości. Pewnie nie uwierzysz nawet kiedy zadzwonię i ci to powiem,Nie wiesz jak długo czekałem na to , żeby ci to powiedzieć:Liczysz się tylko ty i już nigdy mi nie uciekniesz,bo na to nie pozwolę.
Jego oczy widziałam tylko jak przez dwa szkiełka , a w gardle czułam wielką kulę do kręgli.
Uczucia z tego dnia wprawiły mnie w osłupienie i zmęczenie ,lecz nie byłam zmęczona aż tak , żeby go nie przytulić.Jego głowa na moim ramieniu znów sprawiła ,że w środku nie czułam kompletnie nic. Wtedy przyszło mi do głowy coś czego nie miałam w planach. Pocałowałam go i zdałam sobie sprawę jak go kocham i jaki błąd popełniłam. Nie chciałam go już nigdy zostawiać , ani nikomu oddawać. Teraz jego czarne oczy, malinowe usta i karmelowa skóra należała tylko do mnie. Ubóstwiałam go z każdą minutą coraz bardziej, za jego delikatne, zarysowane usta. Za to , że istnieje skoczyłabym w przepaść, a za to , że się o mnie martwi oddałam mu w tamtej chwili wszystko. Bo to co mnie otaczało przestało mieć sens. Sens był tylko w nim i tego się bałam, że znów będę go kochała bez opamiętania , ale nie potrafiłam inaczej. 


Cześć , trzecia część pojawi się prawdopodobnie jutro albo pojutrze. Wiem , że ta druga nie jest tak ciekawa jak poprzednia, ale to się nazywa "cisza przed burzą" Postaram się sprawić , aby część trzecia była naprawdę wyjątkowa ;) Pozdrawiam i zapraszam na naszego bloga /klauds.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz