Wiedziałam , że nadszedł czas jego odjazdu. Jak już jest pięknie to coś musi się spieprzyć. I znów czułam ten sam strach co parę miesięcy temu ,ale przynajmniej nie byliśmy już pokłóceni i mogliśmy nacieszyć się ostatnim dniem spędzonym razem , bo żadne z nas nie wiedziało kiedy znów się spotkamy ,ale nie zapowiadało się to szybko. Weszłam w ciemny tunel ,garbiąc się. Przyszło mi do głowy jak byłoby pięknie gdyby mógł zostać jeszcze chociaż na parę dni,ale wiedziałam ,że to nierealne.Zanim oślepiło mnie słońce zdążyłam jeszcze zauważyć go jak zawsze opartego o barierkę. Byłam bardzo zasmucona faktem, że będziemy musieli się pożegnać , natomiast on próbował grać rozweselonego tym, że nie raz się spotkamy. Mimo tego i tak widziałam na jego twarzy cień irytacji całą to sprawą. Podeszłam do niego od tyłu ,ale i tak mnie zauważył..Przytulił mnie do siebie i staliśmy tak kilka minut zapominając o beznadziejnym świecie jaki nas otacza.Żadne z nas nie pomyślało ,żeby się przywitać. Naszym przywitaniem było po prostu kochanie się za wszystko. Nie za wygląd , nawet nie za charakter tylko za to , że ta druga osoba po prostu jest. W końcu sama postanowiłam się odezwać.
-Kocha yy cześć-wyszeptałam trochę nieśmiało.
Jego obecność ciągle wprawiała mnie w jakiś błogi stan. Nic poza nim nie widziałam i czułam się z tym bardzo dobrze. Moje serce już dawno przestało słyszeć rozum.Delikatnie przysunął mnie do siebie i spojrzał mi w oczy. Teraz , kiedy to robił nie czułam już takiego zakłopotania jak wcześniej.Zaczęło mi się to podobać. Położyłam rękę na jego policzku i cmoknęłam go w usta.Znów spojrzał na mnie swoimi czarnymi oczkami. Tym razem jednak czułam jak od głowy do stóp przechodzi przeze mnie dreszcz rozkoszy. Nagle przysunął swoje usta do mojego ucha i pół mówiąc, a pół je całując powiedział cichutko:
-Też cię kocham skarbie.
Po raz kolejny miałam wrażenie, że mdleję ze szczęścia.
-Jestem twoim skarbem? -zapytałam zadziornie.
Uśmiechnął się i przytulił mnie jeszcze bardziej. Jego usta na moim karku sprawiały ,że czułam się naprawdę dziwnie, więc lekko szturchnęłam go w brzuch. Znalazł się teraz bardzo blisko mnie. Nasze głowy stykały się całkowicie.
-Należysz do mnie, ale to nie kwestia posiadania.. -rzekł po krótkim czasie.
Mówiąc szczerze?Nie takiej odpowiedzi się spodziewałam, ale i tak mnie zadowalała. Za to ,że mówi,że mnie kocha ja uwielbiałam go jeszcze bardziej, ale rozmowa w tym momencie była nieunikniona. Gardło ścisnęło się , a żołądek zawiązał milion małych sznureczków. Nie byłam w stanie wydobyć z siebie nic. Zauważył, że moja mina zmieniła się i sam postanowił działać.
-Będziesz tęskniła?-spytał.
Wtedy w moim oku pojawiła się wielka łza, w gardle wielka cegła, a w głowie ogromny mętlik.
-Nie płacz!
Nie potrafiłam tak po prostu nie płakać. Wtuliłam się w jego jeszcze mocniej,żeby nie widział mojej twarzy i moich łez. Chciałam cokolwiek powiedzieć, ale nie potrafiłam. Sprawiało mi to ogromną trudność.Nawet najprostszy dźwięk zamieniał się w łkanie. Starałam się myśleć o czymś innym , ale nie mogłam, bo sytuacja mnie przerosła. Nie raz już widział moje łzy, więc w końcu się przemogłam:
-Będę tęskniła. Za tym jak mnie całujesz, przytulasz, jak się uśmiechasz i jak odgarniasz moje włosy i...
Tu już nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Nawet nie wiem czy cokolwiek zrozumiał.
-W takim mogę cię całować ile tylko chcesz..-mówił to tak cichutko ,że ledwie go słyszałam.
Zbliżył się i cmoknął bardzo delikatnie. Wiedziałam, że ze mną igra, ale jeszcze nigdy go tak nie kochałam.Nie przeszkadzało mi, że tyle się nie odzywał. W końcu "Co serce pokochało tego rozum nie wymaże". Sama go pocałowałam.Dzięki miłości wiele się otrzymuje, ale ja także próbowałam wiele dać.
-Kotku, MUSIMY się już pożegnać....-powiedział przepraszająco.
-Boję się...-mówiąc to bardzo się bałam, że to ostatnie nasze spotkanie , że już nigdy nie będzie lepiej. W końcu dzieliło nas 1800 kilometrów.
-Nie bój się! Kocham Cię i nie zamierzam już nigdy opuszczać. Jesteś tylko moja. Na zawsze.
Znowu mnie pocałował. nie zdołam policzyć, który to raz tego dnia. Nie przynosiło mi to jednak tak wielkiego szczęścia jak wcześniej, bo to był ten "ostatni" całus.
Staliśmy tak kilka minut, może kilkanaście.
-Kocham Cię-po jego poliku też spłynęła łza.
Nie chciałam przedłużać tego rozstania, Wystarczająco bolało. Podbiegłam, przytuliłam go i już nic więcej nie próbowałam powiedzieć. Musiał już iść, więc nie chciałam go zatrzymywać. Jednak widok tego jak się oddala nie sprawiał już , że płaczę. Powodował, że zginałam się z bólu. Starałam się zrozumieć jak czuje się teraz on, ale nie pomagało. Ciężko było mi się z tym pogodzić i kiedy doszłam do domu zauważyłam w lustrze spuchnięte oczy. Miałam szczęście, że nie było w domu nikogo. Tęsknota to jednak najlepszy miernik miłości, a jeżeli jest ona obustronna to oznacza wygraną.
Hej , podoba się wam? wiem ,że nie jest to mistrzowsko napisane, ale starałam się ,żeby było prawdziwe i wierne. Osobiście myślę, że te historie nie mają składu...jeśli wam by to jednak odpowiadało to będę pisała dalej . Co wy na to?
/klauds
Boże....kocham to <3
OdpowiedzUsuńPuść sobie do tego Another Heatrbreak <3
UsuńMasz tam w odtwarzaczu jak klikniesz "more"
Cieszę się że wam się podoba:)
Usuń