NOWE OPOWIADANIA! przepraszam, że to kolejne love story
Wstałam z łóżka późnym popołudniem. Wszystko się powoli psuło,powoli. Zaspanymi oczami spojrzałam w okno,tak jakbym a nim chciała zobaczyć właśnie jego. Nie zobaczyłam. Znów usiadłam na łóżku i złapałam się za głowę zadając sobie pytanie : "Jak to się w ogóle stało?". Spod poduszki wydobyłam telefon, znalazłam tam jeszcze zapalniczkę. Przez noc nie dostałam żadnej wiadomości,wiedziałam, że tak będzie. Jego duma nie pozwoliła mu napisać "przepraszam". Nie miałam zamiaru rozpamiętywać. Pomyślałam ,że jeszcze jutr zaboli,pojutrze też,ale z każdym dniem coraz mniej ...Otworzyłam szafę ,wzięłam dżinsy i bluzę,która pachniała papierosami,jego perfumami i czymś słodkim. W tym momencie przez głowę przesunęło mi się mnóstwo obrazów z tym wiążącym...nadal go kochałam. W domu nie było już nikogo. Założyłam buty,wzięłam do kieszeni telefon i wybiegłam z domu. Kiedy byłam już w miejscu gdzie nikt mnie nie widzi spojrzałam tylko w prawo i lewo zastanawiając się gdzie mam teraz pójść. Nie wiedziałam. Dotarłam do starego mostu,który był już w nieużytku,rzadko ktokolwiek tam bywał. Na przeciwko mnie rozciągał się wielki las. Przebiegłam szybko przez połamane deski tak, aby nie wpaść do wody. Teraz dopiero czułam się wolna. Usiadłam na sporym kamieniu ,a wokół mnie były tylko drzewa. Nie wiedziałam co ja tam w ogóle robię...dlaczego tu przyszłam. Włożyłam rękę do kieszeni,ale wyleciały tylko papierki.Potem do spodni,wyjęłam z nich pogniecionego papierosa. Nie byłam dumna,że tak robię,ale nie miałam innego wyjścia. Tylko to mi pomagało. Siedziałam tak jeszcze pół godziny bawiąc się zapalniczką i myśląc. Nie chciałam wracać do domu,ale wiedziałam ,że niedługo przyjadą do domu moi rodzice...wstałam dosyć niechętnie i udałam się w kierunku domu. Nagle z głośnika mojego telefonu wydobył się dźwięk piosenki See You Again ,z skaczącym sercem sprawdziła kto dzwoni. To był On. Mimo moich licznych postanowień odebrałam .
Zrobiła się krępująca cisza,którą za chwilę przerwało
-Wyjdź przed dom,proszę..
-Nie ma mnie aktualnie w domu.
-Widzę Cię za tą górką,czekam.
Połączenie przerwało się,cholera,teraz musiałam tam iść. Byłam lekko nieogarnięta i miałam wory pod oczami,ale nie zakrywałam tego. Niech widzi co się ze mną dzieje przez niego. Stał tam gdzie zawsze się spotykaliśmy i gdzie nikt nas nie widział. Raczej siedział nadal na swoim motorze i patrzył na mnie robiąc te smutne oczka. Nienawidziłam ,kiedy litowałam się nad nim tylko dlatego ,że go kocham. Im byłam bliżej,tym bardziej chciałam uciec. Usiadłam centralnie naprzeciwko niego,tak żeby patrzył mi w oczy. W rzeczywistości bardzo się cieszyłam,że przyjechał, bo kiedy się pokłócimy tak bardzo mi go brakuje...
-Po co tu przyjechałeś?
W tym momencie bardzo długo się nie odzywał tylko na mnie patrzył.Przysunął mnie do siebie tak ,iż nie widziałam jego twarzy.
-Może dlatego ,że Cie kocham?
Nie odpowiedziałam na to pytanie,bo tak to zabrzmiało.. tylko bezwarunkowo go przytuliłam. Rozum mówił ,że to niewłaściwe, ale serce zrobiło swoje. Było mi ciężko,zawsze tak jest ,kiedy się sprzeczamy ,zawsze. Myślałam, że ja go nie obchodzę ,ale gdyby tak było pewnie by nie przyjechał. Znów byłam zadowolona.
-Przepraszam-wyszeptałam
-Tobie też należą się przeprosiny
Popatrzył na mnie i pocałował mnie w policzek,a potem znów przytulił. Uświadomiłam sobie w tamtym momencie,że bardzo go kocham. Jest tylko mój i boję się jego straty dlatego czasem mówię rzeczy, które na pewno wolałby nie usłyszeć od osoby na której mu zależy..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz