poniedziałek, 13 lipca 2015

"Samotna, nieco pedofilska huśtawka pragnie dziecięcych tyłeczków", czyli "Gwiazd naszych wina" - książka a film.

Każdy chyba już widział ten film. Jeden dzień a na wszystkich możliwych portalach pojawiały się teksty, obrazki typu:

"-Okay?
-Okay."

Później bluzki, crop topy, torebki, tapety... jednym słowem "okay" zawładnęło całym światem nastoletnich dziewczyn.
Ja dowiedziałam się o tym gdzieś ze 2 tygodnie po premierze no i postanowiłam obejrzeć. Wiadomo wzruszający, rozmantyczny i co najważniejsze DOŚĆ NIETYPOWY film. Chyba jeszcze w żadnym filmie (oprócz tego), żaden z bohaterów nie robił "próby" swojego pogrzebu.

Przejdźmy teraz do kwestii: książka a film.
Większość stwierdzi, że film , bo można wszystko obejrzeć, nie wysilając się zbytnio. Natomiast ja mam inne zdanie. W filmie pominięto wiele zabawnych (przynajmniej dla mnie) rzeczy. Pomieszali troche ze scenami, ale poza tym można wszystko zobaczyć.

Podsumowując. Moim zdaniem powinno się, przynajmniej dla samego porównania, przeczytać i obejrzeć "Gwiazd naszych wina", bo to świetna powieść i jej ekranizacja.


Kasia :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz